Ponad rok czekała na swoją kolej. A to był weno brak, a to czasobrak :) no i tak zleciało.
Sukieneczka z motylowymi rękawkami, z plisowaną częścią spódniczkową, no i w duuże grochy.
Materiał: lekka żorżetka.
Kolor: granatowy w beżowe grochy, niestety koloru zdjęcia nie oddają.
Przed zmianami prezentowała się tak:
Po zmianach mamy:
Tak leży na Właścicielce:
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Igła i Nitka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Igła i Nitka. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 27 listopada 2014
poniedziałek, 24 listopada 2014
Torba wielorazowa
Naszło mnie na uszycie torby wielorazowej na zakupy. Miała na początku być z flizeliny, bo takowe posiadam, ale flizeliny odpowiedniej nie znalazłam (kolor, tęgość i co najważniejsze dostępność), więc pomysł chwilowo upadł. Będąc w SH znalazłam za 1zł spódnicę, poliester 100%, fajny wzorek, duża więc dużo miejsca na popisy krawieckie - i wróciła wizja mojej torby. Co prawda model torby uległ zmianie, ale zielone światełko zaświeciło się w tunelu. Materiał i pomysł musiał nabrać, jak to zwykle bywa, mocy urzędowej, ale już jest.
I tak oto powstała torba zakupowa, mieści się do kobiecej torebki, zajmuje mało w niej miejsca, jest lekka, a zarazem pojemna. Fason był raczej podyktowany, tym co będzie w niej przenoszone np. wymagania były co do dużej składki jajek :) tak takową dziwną miarę miałam, w razie jakbym miała te składkę przenosić :), a nie później pluć sobie w brodę, że mogłam ją zrobić większą, szerszą itp. Uszy nie za długie, żeby po ziemi z obciążeniem się nie ciągnęła.
Tak to prezentowała się przed:
I po:
I tak oto powstała torba zakupowa, mieści się do kobiecej torebki, zajmuje mało w niej miejsca, jest lekka, a zarazem pojemna. Fason był raczej podyktowany, tym co będzie w niej przenoszone np. wymagania były co do dużej składki jajek :) tak takową dziwną miarę miałam, w razie jakbym miała te składkę przenosić :), a nie później pluć sobie w brodę, że mogłam ją zrobić większą, szerszą itp. Uszy nie za długie, żeby po ziemi z obciążeniem się nie ciągnęła.
Tak to prezentowała się przed:
I po:
wtorek, 10 grudnia 2013
Recyklingowa kolorowa tuba
Troszku nabieżąco, a nadrabiać zaległości będziemy następnym razem.
Kolorowa tuba powstała, aby opróżnić zalegające w szufladzie woreczki jednorazowe. Oglądając różne, przeróżne tuby na blogach, powstał kolorowy recyklingowy wytworek. Recyklingowa tuba bo powstała z koszuli z SH.
Tkanina gruba i śliska toporna do szycia, maszyna skacze, miałam dość, ale jak zwykle uparta jestem i dążę do celu, więc skończyłam. Taka zwykła, prosta, z dwoma tunelikami, bez zbędnych ozdób. Dzisiaj wciągnęłam na dole, dla wygody gumkę do wyciągania woreczków. Na górze jest troczek, żeby łatwo było wsadzić kolejne woreczki. Jest i uszko do zawieszenia na haczyku.
Kolorowa tuba powstała, aby opróżnić zalegające w szufladzie woreczki jednorazowe. Oglądając różne, przeróżne tuby na blogach, powstał kolorowy recyklingowy wytworek. Recyklingowa tuba bo powstała z koszuli z SH.
Tkanina gruba i śliska toporna do szycia, maszyna skacze, miałam dość, ale jak zwykle uparta jestem i dążę do celu, więc skończyłam. Taka zwykła, prosta, z dwoma tunelikami, bez zbędnych ozdób. Dzisiaj wciągnęłam na dole, dla wygody gumkę do wyciągania woreczków. Na górze jest troczek, żeby łatwo było wsadzić kolejne woreczki. Jest i uszko do zawieszenia na haczyku.
Tak się prezentuje w całej okazałości już z wyposażeniem:
niedziela, 5 maja 2013
Kokosowy, rowerowy weekend
No i po majówce :) Jak na majówkę przystało był prowiant oraz był koszyczek piknikowo-rowerowy w końcu. Z prowiantu były przepyszne muffinki z wsadem kokosowym i gruszkowym oraz ciasto Bounty.
Ciasto Bounty, pomysł powstał przeglądając Kuchnię na obcasach, lubimy kokosowe ciasta, po za tym nie wyglądało na trudne, postanowiłam, że takowe na majowym weekendzie i u nas zawita. No i nie obyło się bez problemów ;) a to tego brak, o i tego też nie ma ;). Ciasto musi być! bo to już postanowione, ale jak zwykle troszkę uległo modyfikacji. Ciasto na biszkopt, taki jak zwykle robię i się zawsze udaje. Masa kokosowa też uległa modyfikacji, bo okazało się, że zasoby spiżarki nie posiadają mąki ziemniaczanej, ale za to posiadają budynie waniliowe ;) a zamiast polewy był lekko kwaśny lukier.
Masa kokosowa:300 g wiórek kokosowych - teraz wiem, że można dać mniej myślę, że około 200 g powinno spokojnie wystarczyć,
750 ml mleka - tyle było w przepisie, robiąc masę z 200g wiórek spokojnie ilość mleka można zmniejszyć,
kostka masła,
budyń waniliowy,
1/2 szklanki cukru.
Lukier:
cukier puder + sok z cytryny +1 łyżka wody
Ciasto biszkoptowe kakaowe ( zwykły biszkopt- niedodajemy kakao):
6 jaj 6 dag cukru – 1łyżka = 2 dag
1 op. cukru waniliowego/ 1-2 łyżeczki esencji waniliowej
6 dag mąki
1/3 szkl. oleju
szczypta soli
3 łyżki kakao
1 łyżeczka proszku do pieczenia
Białka ubijamy na sztywno ze szczyptą soli, utrwalamy 2 łyżkami
cukru. Dalej ubijamy dodając po jednym żółtku i 1 łyżce cukru + cukier waniliowy. Nie przerywając ubijania wlewamy cienkim strumieniem olej. W osobnej misce mieszamy przesianą mąkę, proszkiem do pieczenia i kakao. Delikatnie mieszamy, przekładamy do foremki, pieczemy do suchego patyczka w 175C w piekarniku z termoobiegiem.
Krem wg przepisu z Kuchnii na obcasach tylko zamiast mąk miałam budyń. Po przestudzeniu ciasto, przekroiłam na dwie części dolną umieściłam z powrotem w foremce. Na ciasto wyłożyłam masę kokosową i przykryłam drugą częścią ciasta, na koniec robimy esy-floresy z lukru i do lodówki, żeby stężało.
Polecam, wyszło przepyszne i zagości u nas na dobre, do tego dobra kawa, może być Latte. Palce lizać :)
W koszyczku miejsce zajęły jeszcze nadziane muffinki. Przepis na ciasto był już o tu. Nadziane są gruszkami z syropu oraz masą kokosową. Masa kokosowa oczywiście bez masła, same wiórki namoczone w mleku z cukrem. W sumie wyszło ich 24 szt chętni do ich zjedzenia szybko się znaleźli.
Nie byłoby majówki bez koszyczka, no i oto jest koszyczek rowerowy:
Dostałam koszyczek na imieniny i tak czekał, i czekał, w sumie to ponad
pół roku, na uszycie stosownej wkładki, żeby wszyscy nie widzieli co
przewożę w koszyczku ;) Materiał hmm... za 1zł wkładka koszyczkowa powstała z recyklingu zasłonki w krateczkę biało-pomarańczową, do tego białe nici, maszyna szyciowa, oraz około 2,4m wstążeczki bawełnianej szerokiej na 5mm, ciężko to to kupić!!! Nie podam Wam wzoru, bo takowy jest odpowiednio dopasowany do koszyczka. Zasada wprawdzie jest prosta, odrysowujemy dół i boki oraz górę, mój ma jeszcze wywinięcie na zewnątrz. Wzór zaczerpnięty i pomysł od Mojej Mamy Kochanej, która wpadła parę dobrych lat temu, na genialny pomysł zrobienia koszyka piknikowego. Koszyk wiklinowy, z wkładką w czerwoną krateczkę, i koszyczek jeździ z nami, oraz z Familią na pikniki nie ważne, gdzie się jedzie czy daleko, czy blisko, koszyk piknikowy musi być!!! Bez niego nie ma udanego wyjazdu!!! Mamy w zanadrzu jeszcze jeden na zapas, bo jak ja wezmę ten nr 1 to Mama Moja Kochana zostanie bez i uszyła sobie, drugą wkładkę do koszyczka wiklinowego nr 2, ale i tak ten nr 1 jest cały czas użytkowany.
Mam nadzieję, że was nie zamęczyłam po tym majowym długim weekendzie.
niedziela, 6 stycznia 2013
Recykling c.d.
Już wcześniej pisałam o recyklingu, u mnie nie tylko końcówka roku była pracowita. Przez cały rok, coś się szyło, a to przerabiałam stary ciuch na nowy, a to skracałam, zwężałam, poszerzałam (parę spódniczek, sukienek, spodni). Oj po prostu było pracowicie, a czasu na fotkę i pokazanie Wam moich wytworów brak. Teraz mając chwilkę, szukam idealnego wykroju na koszulkę/top, robię małe podsumowanie ubiegłego roku.
W ramach recyklingu postanowiłam przerobić, znalezioną na strychu sukienkę. Top po odpruciu spódniczki, został troszkę podwinięty, a ramiączka skrócone (za dużo byłoby widać ;)) Spódniczka zyskała odpowiednią długość, a żeby było prościej gumkę w pasie. I tak powstał z sukienki top i spódniczka.
Tak było, a tak jest:
Znalezioną w SH spódniczkę w rozmiarze około 54 lub więcej, dopasowałam do właściwych mi rozmiarów 38-40. Czyli w zasadzie uszyłam spódniczkę od nowa. Prosta, długość "w kolano", zamek z tyłu i małe rozcięcie. Materiał śliczny, lekki - żorżetka, na lato będzie jak znalazł. Szyło się super
Znaleziona w SH spódniczka za 1 zł, w rozmiarze 40 - teoretycznie powinna być dobra, okazała się za ciasna w pasie. Długościowo też, nie mój styl (długość "do pół łydki"). Nic to maszynę do szycia mam, to przerobię. Najprostsza rzecz zrobiona - obcięta i podwinięta do właściwej długości "przed kolano";) Z poszerzeniem, w szyciem małych klinów, miałam już nie wielkie problemy, ale i ja i maszyna poradziłyśmy sobie świetnie. A tutaj widzicie efekt końcowy:
Mój materiał recyklingowy na przyszłościową koszulkę/top:
Recykling
Stary rok zakończyłam pracowicie. Mianowicie postanowiłam, ukończyć parę rozpoczętych robótek recyklingowych. I tak:
- Futerał na torebkę na zakupy powstał w dosłownie 15 minut :) Musiał powstać, bo oryginalny się gdzieś zapodział. Materiał, to stare znoszone jeansy, w sam raz nadają się na futerał, jak i na łatki ;) już podratowały nie jedną parę spodni. A oto i on: jak na 15 minutowy wytwór jest trochę nie wyraźny:
wnętrze:Miała być na rzepy, ale pod ręką były ładne zatrzaski:
Z drugiej strony fioletowy napis, żeby było wiadomo co w środku siedzi (po prostu musiałam przetestować maszynę :) Tak, tak nad "O" trzeba jeszcze popracować ;)
Mała, mieści się do torebki, do ręki na szybkie zakupy:
- Groszkowy topik, w sam raz na letnią porę roku, może szybko przyjdzie. Za oknem pogoda jesienno - zimowo - wiosenna, więc moja nowa koleżanka, będzie ją prezentować na sobie ;)
Miseczki, jak widać na podszewce, a tu dopasowanie kropek do kropek:
Muszę się przyznać, koszulka powstała z recyklingu spódniczki nabytej w SH. Spódniczka z idealnego koła, bez żadnej zaszewki!!
Model 117 z Burdy 5/2004, poddany małym modyfikacjom, nie byłabym sobą, jak bym czegoś nie modyfikowała :) W zestawieniu ze spódniczką, która przeszła lifting przed sylwestrowy:
Jako, że jest to mój pierwszy recykling ubraniowy, nie jest idealny. Materiał na bluzeczkę, jak już wspomniałam jest z koła, ja zapomniałam o tym, i tak tył jest prosty, a przód wyszedł nieopatrznie ze skosu.Ale nie jest źle, całkiem przyjemna w dotyku, mimo paru defektów nosić się będzie!!!
Recykling może u mnie zagościć jeszcze na troszkę, w planach jest już kolejna spódnicowa - koszulka.
wtorek, 16 października 2012
Czapusiowy Ocieplacz
Zimno za oknem się robi brrrrr.... Jak pomyśle, że trzeba wyjść, opuścić ciepły domek, to ciarki po mnie przechodzą. Żeby zachować, choć troszeczkę tego domowego ciepełka, przydałaby się jakaś czapusia :) I nie jakaś tam zwykła!!! Oj nie, nie będzie tak łatwo, musi spełniać Moje wymagania ;)
- ma być ciepła,
- ma zakrywać uszy, całe!! - warunek konieczny :)
- ma być milusia, i zachęcać do noszenia ;)
- musi mieć łozdóbkę ;)
No i problem był: z czego ją zrobić i na czym? Stwierdziłam, że na drutach/szydełkach to w moim wydaniu długo zejdzie - cierpię na brakoczas :). No to zostaje nam maszyna! Co prawda, stoi już od roku, w domku nówka - Lidlówka, ale współpracę, zaczęłyśmy na dobre, porą letnią - szyjąc żorżetkową spódniczkę. Szyjąc/ przerabiając, ale o tym, to będzie innym razem. Później był test na grubej jeansowej spódniczce, i też dała radę!! To teraz, będę się nad nią znęcać, szyjąc ciepły ocieplacz na głowę. Wzorzec zapożyczyłam z Mamowego egzemplarza :) To wzorzec już mam, wykrój dosłownie 5 minut i był. Prototyp z gazety, też się szybciutko zmajstrował. Dłużej zeszło z wyborem materiału :) Szperając w przepastnych szafach, skrywających różności materiałowe, dobyłam końcówki polaru, w kolorze: jasna zieleń, słoneczny żółty, chabrowy, bordo oraz stalowym, a i jeszcze kawa z mlekiem się zapodziała. Wybór padł na cieplutki i milusi polar, w zestawie bordowo/stalowym. Nic innego do płaszcza zimowego, czy kurtek nie będzie pasować :) No to do dzieła, lubię zaczynać od końca, więc powstała najpierw kwiatkowa łozdóbka. A dalej było szycie i szycie, o i nawet nie prułam, co dziwne. Za pierwszym razem się udał Czapusiowy Ocieplacz.
O tak wygląda Wzorzec i Mój Czapusiowy Ocieplacz:
Wykonanie od momentu zrobienia wykroju, do przyszycia łozdóbki 3 dni. Jak na mnie to bardzo szybko. Biorąc pod uwagę, pracę, wyjazdy służbowe, po których nic się nie chcę już robić, ale Czapusiowy Ocieplacz się chciało =). Dumna jestem :D
Dzisiaj, nadal prezentuje Mój Misiowy Model:
Środek kwiatka zrobiony z perełek w płynie:)
Maszyna dała radę!! Dwukrotnie złożony, gruby polar szyje bez problemu :)
Już późno, życzę miłego, ciepłego dnia:)
niedziela, 12 sierpnia 2012
Szybkie muffinki i chlebowy koszyczek
Niedzielne przed południe upłynęło na przygotowaniach do wyjazdowego urlopu. Ale znalazłam troszkę czasu na szybkie, jeżynowe muffinki.
Ciasto ucierane:
- margaryna
- 25 dag mąki
- 20 dag cukru (mieszam zwykły z waniliowym)
- 4 całe jaja
- 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Margarynę ucieram z cukrem, po trochu dodaję rozmącone jaja. Do masy dodaję przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, mieszam do uzyskania jednolitej konsystencji. Wykładam ciasto do foremek, dodaję jeżyny, mogą być śliwki, wiśnie - co kto lubi. Piekę w temperaturze 175C do tzw. "suchego patyczka". I gotowe:
Muffinki prezentują się w koszyczku "na chlebek" własnoręcznie zrobionym wg tego przepisu. Zrobiony już dawno, ale nie było czasu na fotki. Nie robiłam pikowania "lotem trzmiela" i jest zwykłe w kwadraciki. Mama podziwiała za cierpliwość, oj potrzebna mi była do tego :P kwadraciki 1x1 cm. A że jestem początkującą krawcową, maszyna do szycia nowa i jeszcze nie było dużej okazji do jej przetestowania, więc miałam z koszyczkiem parę ciekawych przeżyć :) no ale już jest i prezentuje się tak:
Następny jak powstanie, jeżeli powstanie to:
1. Przede wszystkim, powinien być szyty z dwóch warstw ociepliny - powinien być sztywniejszy :)
2. Tasiemki do wiązania powinny być zdecydowanie dłuższe :)
Teraz w szyciowej kolejce jest: czarna spódnica - w trakcie przerabiania, bluzka zielono - niebieska, a w dalekiej przyszłości do kompletu koszyczka jest zamiar uszycia, co najmniej 4 podkładek!! Do tego dochodzi wrześniowa kartka ślubna.
A na razie mykam, bo daleka podróż przed nami.
Ciasto ucierane:
- margaryna
- 25 dag mąki
- 20 dag cukru (mieszam zwykły z waniliowym)
- 4 całe jaja
- 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
Margarynę ucieram z cukrem, po trochu dodaję rozmącone jaja. Do masy dodaję przesianą mąkę z proszkiem do pieczenia, mieszam do uzyskania jednolitej konsystencji. Wykładam ciasto do foremek, dodaję jeżyny, mogą być śliwki, wiśnie - co kto lubi. Piekę w temperaturze 175C do tzw. "suchego patyczka". I gotowe:
Muffinki prezentują się w koszyczku "na chlebek" własnoręcznie zrobionym wg tego przepisu. Zrobiony już dawno, ale nie było czasu na fotki. Nie robiłam pikowania "lotem trzmiela" i jest zwykłe w kwadraciki. Mama podziwiała za cierpliwość, oj potrzebna mi była do tego :P kwadraciki 1x1 cm. A że jestem początkującą krawcową, maszyna do szycia nowa i jeszcze nie było dużej okazji do jej przetestowania, więc miałam z koszyczkiem parę ciekawych przeżyć :) no ale już jest i prezentuje się tak:
Następny jak powstanie, jeżeli powstanie to:
1. Przede wszystkim, powinien być szyty z dwóch warstw ociepliny - powinien być sztywniejszy :)
2. Tasiemki do wiązania powinny być zdecydowanie dłuższe :)
Teraz w szyciowej kolejce jest: czarna spódnica - w trakcie przerabiania, bluzka zielono - niebieska, a w dalekiej przyszłości do kompletu koszyczka jest zamiar uszycia, co najmniej 4 podkładek!! Do tego dochodzi wrześniowa kartka ślubna.
A na razie mykam, bo daleka podróż przed nami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






























