Od jakiegoś czasu bierzemy udział w testowaniu co prawda nie włóczek jakby się mogło zdawać. Zapisani jesteśmy na platformie TRND.
Mieliśmy już okazję brać udział w kilku projektach:
- Projekt Pampers Pants
- Projekt Ariel&Lenor
- Projekt Monte z dodatkami
- Projekt Zott Primo z dodatkami
Teraz bierzemy udział w projekcie Danonki w saszetce
Przed braniem udziału w teście nasza Z. jadała deserki w tubce z innych firm, więc podjeliśmy wyzwanie i zapisaliśmy się na testy, żeby zobaczyc co nam Danon daje w saszetce. Znaleźliśmy się w gronie osób testujących. Zakupiliśmy Danonki w saszetkach waniliowe i truskawkowe.
Co mogę o nich powiedzieć. Najważniejsze Młodej smakuje, bo to ona jest głównym testerem. Co prawda woli waniliowe niż truskawkowe i nie tylko z Danona, innej firmy też preferuje waniliowe. Poprostu może nie pasują jej truskawki w jogurcie :) jej wybór.
Młoda jada bezpośrednio z tubki, ale można przełożyć do miseczki i zjeść łyżeczką, jak kto woli. Saszetka jest o tyle wygodna, że można ją zabrać ze sobą (na spacer, wyjazd). Zajmuje mało miejsca, ma opływowy kształt. Piszą, że można ją przechowywać do 6 godzin poza lodówka, w naszym przypadku zawartość tubki znikała zaraz po wyciągnięciu z lodówki.
Na opakowaniu każdej tubki jest Zielony Danonek w przebraniu mamy 6 różnych obrazków co daje nam możliwość porozmawiania z Z. o różnych przygodach.
Cena około 2,50 zł/ szt. za 70 g jogurtu.
W mojej ocenie: nie mają co prawda substancji słodzących, czy inych sztucznych składników, ale cukier na drugiej pozycji to troszkę dużo, i ta woda w waniliowych jakoś mi nie pasuje.
środa, 21 grudnia 2016
piątek, 16 grudnia 2016
Czapa zimowa 2
Podczas kończenia mojej czapy na zimę, M. patrzył i patrzył, aż w końcu zapytał:
- Czy dla niego też czapę zrobię?
- A chcesz? Będziesz nosił?
- No jak będzie taka, żeby mi odpowiadała to tak :)
- No to ok . Chcesz czapę, to będziesz miał czapę :)
Swoją czapę skończyłam i czym prędzej (żeby zapał M. do noszenia mojego udziergu nie uciekł) nawdziałam włóczkę na druty i oto jest czapa zimowa wersja męska.
Właściwy model odmówił wspólpracy, dlaetgo mamy zastępcę.
Włóczka z "resztek" co pozostały z szalika.
Tak, tak M. ma szalik zrobiony przeze mnie już jakiś czas temu zanim powstał ten blog. Szalik też się prezentuje.
- Czy dla niego też czapę zrobię?
- A chcesz? Będziesz nosił?
- No jak będzie taka, żeby mi odpowiadała to tak :)
- No to ok . Chcesz czapę, to będziesz miał czapę :)
Swoją czapę skończyłam i czym prędzej (żeby zapał M. do noszenia mojego udziergu nie uciekł) nawdziałam włóczkę na druty i oto jest czapa zimowa wersja męska.
Właściwy model odmówił wspólpracy, dlaetgo mamy zastępcę.
Włóczka z "resztek" co pozostały z szalika.
Tak, tak M. ma szalik zrobiony przeze mnie już jakiś czas temu zanim powstał ten blog. Szalik też się prezentuje.
piątek, 9 grudnia 2016
Rogaliki i nie tylko
Chodziło coś za mną coś orzechowego i drożdzowego i tak powstały rogaliki drożdzowe z orzechowym nadzieniem. M. poczęstował w pracy i chcieli jeszcze :)
Mała Z. we wszystkim pomaga więc i tutaj maczała swoje małe paluszki. I muszę przyznać, że jak na 2 letnia dziewczynkę idzie jej całkiem nie źle. Samodzielnie zwinięte rogaliki i .... sowa. Dziecko ma wyobraźnię. Dostało kawałek ciasta, wzięła wałek i poakzuje mamie: "to sowa". No i upiekłyśmy sowe. Dziecko szczęśliwe co nie miara...
Mała Z. we wszystkim pomaga więc i tutaj maczała swoje małe paluszki. I muszę przyznać, że jak na 2 letnia dziewczynkę idzie jej całkiem nie źle. Samodzielnie zwinięte rogaliki i .... sowa. Dziecko ma wyobraźnię. Dostało kawałek ciasta, wzięła wałek i poakzuje mamie: "to sowa". No i upiekłyśmy sowe. Dziecko szczęśliwe co nie miara...
piątek, 2 grudnia 2016
Zima mi nie straszna...
Do różowego szaliczka powstała różowa czapa. Akurat czapa powstała i spadł śnieżek i pojawił się mrozik.
Zima mi nie straszna... Ciepła czapa uszy grzeje.
Ba nawet był test wiatrowy, co jak przewidziałam czapa przeszła pomyślnie. Przyszłościowo pomyślimy nad jakimś pomponikiem, ale bez też jest zdatna do noszenia.
Kolor w rzeczywistości jest zgaszony różowy- wrzosowy, przyjemny.
Włóczka to najprawdopodobniej wełenka - w 100% albo w dużej części.
Druty 5, żeby mi nie wiało po uszkach.
A na drutach czapa dla Męża... zobaczymy co wyjdzie :)
Zima mi nie straszna... Ciepła czapa uszy grzeje.
Ba nawet był test wiatrowy, co jak przewidziałam czapa przeszła pomyślnie. Przyszłościowo pomyślimy nad jakimś pomponikiem, ale bez też jest zdatna do noszenia.
Kolor w rzeczywistości jest zgaszony różowy- wrzosowy, przyjemny.
Włóczka to najprawdopodobniej wełenka - w 100% albo w dużej części.
Druty 5, żeby mi nie wiało po uszkach.
A na drutach czapa dla Męża... zobaczymy co wyjdzie :)
środa, 30 listopada 2016
Kulka nr 2
Do różowej kulki dołączyła kulka multi color. 100% poliester z odzysku.
Nabyłam na drodze kupna sweterek dziecięcy na około 5 latka, ale żeby nie leżał w szafie zbyt długo musiało coś z niego powstać na panienkę 2 letnią.
Pomysł padł na kamizelkę.
Druty bambusowe nr 11, szybko przybywało, kolorki przyjemne. A małej po grzbiecie cieplutko i co najważniejsze chętnie nosi !!!
Nabyłam na drodze kupna sweterek dziecięcy na około 5 latka, ale żeby nie leżał w szafie zbyt długo musiało coś z niego powstać na panienkę 2 letnią.
Pomysł padł na kamizelkę.
Druty bambusowe nr 11, szybko przybywało, kolorki przyjemne. A małej po grzbiecie cieplutko i co najważniejsze chętnie nosi !!!
poniedziałek, 24 października 2016
Wełniany szaliczek
Okazało się że Mała Z. nie zamierza w nim paradować, więc trzeba znaleźć innego modela.
środa, 12 października 2016
Duża różowa kulka
Dzieje się sporo, ale czasobrak się odzywa. Chwilowo opanowałam telefon, może będzie się pojawiać coś częściej :)
A na drutach: robi się szalik dla Z. Taka wielka różowa kulka. Córka
zadowolona bo "Robisz dla mnie?!" i cały czas chce pomagać :)

poniedziałek, 21 marca 2016
Wielkie odkurzanie
Wiosna się zbliża wielkimi krokami, trzeba troszkę tu poodkurzać. Oj nazbierało się
Pojawiła się młoda Z. Teraz ona, absorbuje całe moje wolne godziny i na robótkowe zmagania zostaje naprawdę nie wiele czasu. Potem były przeprowadzki, i w zasadzie już na swoim jesteśmy, a jeszcze na walizkach :) po wolutku wykańczamy domek. Ale żeby nie było, że nic nie robiłam to robiłam i to dużo...
Były i kartki, które znalazły szczęśliwe domki, maszyna również była w ruchu, no i kłębki włóczek się namnożyły. A ostatnimi czasy cały czas są w użyciu.
Panna Z. dostała o taki to udzierg:
A żeby to nie był koniec, mam motywacje do dalszego dziergania. Uczestniczę w comiesięcznych spotkaniach dziewiarek z podkarpacia :).
Pojawiła się młoda Z. Teraz ona, absorbuje całe moje wolne godziny i na robótkowe zmagania zostaje naprawdę nie wiele czasu. Potem były przeprowadzki, i w zasadzie już na swoim jesteśmy, a jeszcze na walizkach :) po wolutku wykańczamy domek. Ale żeby nie było, że nic nie robiłam to robiłam i to dużo...
Były i kartki, które znalazły szczęśliwe domki, maszyna również była w ruchu, no i kłębki włóczek się namnożyły. A ostatnimi czasy cały czas są w użyciu.
Panna Z. dostała o taki to udzierg:
A żeby to nie był koniec, mam motywacje do dalszego dziergania. Uczestniczę w comiesięcznych spotkaniach dziewiarek z podkarpacia :).
Subskrybuj:
Posty (Atom)